podróż do wnętrza zewnętrza, bo nie ma mnie tu i tam nie istnieje
Blog > Komentarze do wpisu
Tips & Tricks

No, dobrze. Koniec końcem, ale będzie też posłowie... Nie ukrywam też, że zostało mi parę zdjęć :)


Garść porad i ciekawostek dotyczących podróży:

- supermarkety i insze sklepy zazwyczaj są czynne od 8 do 18 i w niedzielę nieczynne (choć bywają i od tego wyjątki), no i mają przerwę obiadową 12-14
- ceny w supermarketach drukowane są na produktach (tak, żeby było trudniej porównywać)
- w związku z tym przy podwyżkach dwa leżące koło siebie identyczne produkty mogą mieć różne ceny!
- ale dla porównań zawsze jest podana cena dla 100 gram, albo dla 1 kg, albo dla 10 g, albo dla sztuki
- ale co z tego, jak każdy kawałek sera waży inaczej, a są pakowane w folię i trzeba sobie znaleźć odpowiednio tani
- promocje czasem są oznaczane tekstem typu "Milschschokolade -0,30 Fr" co niestety nie oznacza ceny 30 rappów, a jedynie O 30 rappów obniżkę tej ceny (zazwyczaj gdzieś małym druczkiem jest "cena dawna..., cena nowa..."
- produkty o bardzo bliskiej dacie "przydatności do sprzedaży" (tak, tu używa się dwóch dat - do sprzedaży i do spożycia) można liczyć na rabatową nalepkę np. -50%, policzą przy kasie
- inne promocje niestety najczęściej obejmują wielopaki, ale co ja bym zrobił z ośmioma puszkami tuńczyka na raz

- cena biletu zależna jest od ilości przejechanych stref, można się przesiadać, masz jedynie wyznaczony określony czas na przejazd (zależny od ilości stref)
- przez 6 tygodni nikt się mnie nie czepiał za spanie gdzie popadnie (namiot, szopy, wiaty etc.), więc chyba nie jest to zabronione - kładź się ze zmierzchem, wstawaj ze świtem, a będzie dobrze; wiat możesz się też spodziewać w Feuerplatz, miejscach ogniskowych, ale pamiętaj, że gdy pada to najpewniej trafisz na miejsce, które wiaty nie ma (są tu też różnego rodzaju wiatki i daszki na drewno do Feuer-grilla)
- schronisk górskich w naszym rozumieniu jest niewiele, noc w Turistlager (sala zbiorowa, koce do dyspozycji, czasem też prąd i ciepła woda) to koszt ok. 20 Fr; warto szukać chat (huette) oznaczonych SAC (Szwajcarski Klub Górski), tu rzadziej trafi się na jakiś górski hotel; najlepszym rozwiązaniem są szałasy (reffugio, Schutzhuette, Rasthuette różnie to z nazwami bywa) niestety zazwyczaj niezaznaczane na mapach, na większych wysokościach - trzeba pytać o chatę bez obsługi - chaty są małe i średnie (w najmniejszej upchnąłbym z 5 osób), dach, ściany, czasem koza-kuchnia, drewno do palenia, ławy, stoły
- granica szwajcarsko-liechtensteinska nie istnieje w praktyce, reszta granic w związku z dołączeniem obu tych krajów do strefy Schengen też przestaje działać w tym roku
- prąd można zdobyć na dworcach, w informacjach turystycznych, muzeach i tego typu miejscach - obsługa jest dość pomocna, ale!
- na mapach wystawionych na ulicach często jest zaznaczona informacja turystyczna - pamiętaj, że taka tablica też jest tu informacją turystyczną
- w wielu sklepach, zwłaszcza na północy i w Liechtensteinie można płacić w euro (choć warto sprawdzić kurs)
- publicznych toalet jest sporo (choć część z nich typu ToiToi) i zazwyczaj są bezpłatne
- sporo jest darmowej sieci w powietrzu (niezabezpieczone WiFi), ale są tu też projekty typu MOBILE, czy SWISSCOM, na które trzeba wykupić czas (nie korzystałem)
- do wózków supermarketowych pasują 5-złotówki, ale pamiętaj, że 1 frank nadal jest mniej wart! (taki tips na wydawanie wszystkich drobnych)
- atrakcje turystyczne są tu niestety dziwnie pootwierane (np. muzeum regionalne - poniedziałek i wtorek, od 14 do 17, i tyle), do części trzeba wcześniej zadzwonić i się umówić; generalnie zwiedzanie przypadkowe wymaga dużej dozy szczęścia.

wtorek, 28 grudnia 2010, endoftheworld

Polecane wpisy