podróż do wnętrza zewnętrza, bo nie ma mnie tu i tam nie istnieje
Blog > Komentarze do wpisu
Tanie latanie

Nie jestem ekspertem od latania. Nie znam się na tym - dziś leciałem po raz pierwszy. Ale że lubię wcześniej poczytać o tym co mnie spotka i ja napiszę coś dla potomnych.

Zaliczyłem dwie tanie linie FR i W6, czyli RyanAir i WizzAir. Nie było tak strasznie jak myślałem czytając wpisy na forach o "rzeźniach w samolotach" i "trzepaniu na lotnisku". Było natomiast ciasno i niepewnie. Wizz odleciał z godzinnym opóźnieniem, co trochę mnie stresowało, bo latały plotki "jak jeszcze się spóźni, to nie poleci w ogóle". Nie wiem ile w tym prawdy, a ile plotyny, ale ważne jest by się przygotować psychicznie na taką możliwość i ewentualnie mieć w zanadrzu jakiś pomysł.

Przesiadka w Brukseli (właściwie w Charleroi), to też ciekawostka - spanie pokotem w hali lotniskowej w oczekiwaniu na lot. I wszechobecni Polacy i Rosjanie. Senna atmosfera luzu i spokoju.
Można spać na płycie poczekalni - nikt nie goni, ale warto wybrać takie miejsce, by poranna kolejka 4:30 nie zadeptała. A jest tu parę wręcz zacisznych zakamarków.

Warszawa z lotu ptaka

Sam lot to w sumie nic ekscytującego. Choć start i lądowanie przypominające mi jazdę kolejką górską, Warszawa z lotu ptaka i przyspieszanie Airbusa robią wrażenie. Za każdym razem, mimo że wchodziłem w końcówce, miałem miejsce przy oknie. Jest możliwość wykupienia pierszeństwa wejścia na pokład, ale nie wiem czy to ma sens.

Jak polecieć? To proste - na początek znaleźć lot. Korzystałem z Skyscanner.com. Prosto i wygodnie :) Potem garść informacji o tym co i jak, czyli FAQ na lotnictwo.net i wpisy dla początkujących, a także mlecznepodróże - o tym jak kupić bilet przez internet, a potem się samodzielnie odprawić. To trochę śmieszne, że leci się dziś za grosze, bilet drukuje samemu i samemu też trzeba zrobić sobie odprawę.

Instrukcja bezpieczeństwa

Potem lotnisko - warto być wcześniej, ale może bez przesady. 2 godziny przed odlotem raczej wystarczą. Jeżeli mamy nadajemy bagaż rejestrowany (czyli ten do luku). Na niektórych lotniskach można go zważyć, żeby zobaczyć czy nie będziemy dopłacać za nadwagę. Można też go zawinąć w folię stretch, za drobną opłatą 40zł. Ja zainwestowałem w torbę IKEA, a za resztę byłem na piwie :) Pokazujemy po raz pierwszy bilet!

Po nadaniu bagażu bramki kontrolne. To tu musimy uśmiechać się do ochrony i celników. I pokazać bilet po raz drugi. Warto też przygotować się do tego przeżycia. Będziemy musieli wyłożyć na taśmę wszystko co ma metal. Wszelakie ozdoby, klucze, drobne, mp3, komórki i inną elektronikę, aparaty foto, kurtkę i bluzę, a nawet pasek od spodni. Warto sprawić, by cała operacja przebiegła sprawnie i nie blokowała taśmy (bo irytuje to obsługę). Wykładanie bambetli jeszcze od biedy kontrolujemy, ale po drugiej stronie będzie czekało na nas zakładanie paska, pilnowanie portfela i upychanie laptopa z powrotem do podręcznego plecaczka. Żeby się nie stresować warto jeszcze w domu banknoty schować do pasa z pieniędzmi, a całość maneli przy kontroli wyłożyć do max. 3 pojemników.
Dobrze się też zapoznać z listą rzeczy zakazanych do przewożenia w bagażu podręcznym, by nie rozstawać się na dobre z brzytwą Dziadzia czy niezbędną flaszą spirytusu.

Krok następny prowadzi przez strefę wolnocłową do bramek tzn. gejtów (gate'ów). Numer powinniśmy sobie odczytać z wyświetlacza z naszym lotem. Czasem przed gatem przechodzimy kontrolę paszportową. I w końcu sam gate - bramka do naszego samolotu. Tu grzecznie w kolejce czekać będziem na sprawdzenie biletów (3. raz) i co równie ważne, na przymierzenie naszego bagażu do wzornika w formie metalowego kosza. Bagaż musi się w nim zmieścić, bo inaczej będziemy lżejsi o parę stówek (w zależności od linii). Tu przewagę mają plecaki nad walizkami lotniczymi - twardej walizki kolanem nie upchniesz. Ale pamiętaj o jajkach i zastawie porcelanowej wiezionej dla rodziny! Wymiary bagażu też dyktuje linia lotnicza, więc przed odlotem sprawdź czy mieścisz się we wszystkich limitach.

widok z samolotu

Potem już wychodzimy do samolotu: przez rękaw, na płytę i do autobusu lub na płytę i na piechotę. Zaraz z drzwiami samolotu pokazujemy bilet po raz ostatni i możemy zapolować na miejsce. Które jest najlepsze? Nie wiem, ja mam aparat i biorę to przy oknie. Mam za to dwie osoby do wyproszenia, gdy chcę wyjść... Bagaż podręczny trzeba na czas startu i lądowania schować w schowku nad głową lub pod siedzeniem z przodu. Ale wyjątek - bagażu nie możemy wrzucać pod siedzenie, gdy siadamy na dającym-więcej-miejsca-na-nogi miejscu przy wyjściu awaryjnym. Za to w rekompensacie zostajemy poproszeni o zapoznanie się z instrukcją otwierania drzwi, bo być może to właśnie MY będziemy Bohaterami! (i pierwsi na zewnątrz)

Po wylądowaniu, przy którym najpierw jest większe lub mniejsze łup, a potem niezbyt ostre, ale długie hamowanie (warto wystawić nogę trochę do przodu, nie będzie się miało kontaktu z fotelem przed nami) pozostanie nam tylko zebrać swoje rzeczy i wysiadać. Odbiór bagażu to już betka - znajdujemy naszą taśmę po numerkach i czekamy na nasze rzeczy. Wot i wsio.

poniedziałek, 21 lutego 2011, endoftheworld

Polecane wpisy

Komentarze
2011/02/21 13:37:32
Hej Kuba, dopiero udało mi się usiąść do netu po powrocie z Indonezji. Muszę przyznać że moja próba jeśli chodzi o latanie jest większa dzięki temuwyjazdowi. I na 7 lotów: 100% lądowań udanych i tylko jeden samolot opóźnony (może z 10 min), a też miałam przyjemność i Rayanairem i AirAsia i nie tylko. A i moje nogi mieszczą się w 100% miejsc w samolocie (nawet jak samolot robiony jest na wymiary azjatyckie).
Czekam na dalsze newsy od Ciebie. Powodzenia.
Marta