podróż do wnętrza zewnętrza, bo nie ma mnie tu i tam nie istnieje
Blog > Komentarze do wpisu
Dwie herbaty proszę!

Usiadłem po turecku. Trzasnęła migawka. Raz, drugi, trzeci. Jeden z siedzących przy mnie mężczyzn zapytał skąd, dokąd, jak się nazywam. Przysiadł się drugi i powtórzyłem odpowiedzi. Chwila pogawędki o niczym i już byłem zaproszony na herbatę. Do stolarni znajdującej się pod meczetem. Czemu nie? Wstaliśmy więc i wyszliśmy. Dywany, zakładanie butów, brama, zakręt, w dół po schodach. Miejscowym zwyczajem nie była to jedna stolarnia, a cztery czy pięć, jedna obok drugiej. Tu zachowano coś w rodzaju cechowych tradycji. Od razu pojawiły się krzesełka, stolik, a na stoliku herbata. Z dużą ilością cukru, bo zazwyczaj arabskie "szaj" można śmiało tłumaczyć jako "bardzo słodka herbata".
- Tu pracuję ? opowiadał mężczyzna ? jako stolarz. Skończyłem inżynierię na uniwersytecie i pracuję na pierwszym etacie jako inżynier, a na drugim jako stolarz.
W tej chwili siedzący we mnie pierwiastek żeński westchnął i zasłonił ręką usta ze współczucia, a pierwiastek męski zadumał się w pozie Myśliciela Rodina nad marnotrawstwem wykształconych kadr technicznych.
- No, to ciężko... A ile dostajesz za robotę?
- Na euro? Miesięcznie? To będzie jakieś.... 350-400.
Pociągnęliśmy po łyku herbaty, by rozmowa nie przyspieszała.
- To jak długo pracujesz w ciągu dnia?
- To zależy... 4-5 godzin w każdym z miejsc pracy...
Tu pierwiastki popatrzyły się na siebie w zdumieniu, przyzwyczajone do trochę innych etatów.
- Aha.

 Herbaciarnia w Aleppo.

- A co myślisz o Ameryce?
Czasem człowiek nie wie, że zjeżdża rurą-zjeżdżalnią. Nie zdaje sobie sprawy, że proces poruszania się skończy się niespodziewanie końcem rury i wielkim CHLUP do wody metr-dwa pod wylotem rury. A rura może się zaczynać zaproszeniem na kawę/herbatę/yerba mate. I nie zauważa się gdy już się jedzie: Skąd jesteś? Dokąd zmierzasz? Czy podoba Ci się Syria? Czy możesz pomóc mi załatwić wizę Schengen? I przyspieszmy, z każdym słowem jak z kolejnym zakrętem w rurze nie wiesz, czy już wylatujesz do basenu czy może jest to Wielka Żyrafa - zwykła zjeżdżalnia na placu zabaw.
- A co myślisz o Iraku?
Można się domyślać poglądów Twojego rozmówcy. W pewnym sensie domyślasz się równocześnie jak powinna brzmieć odpowiedź. I tu następuje clou: porównujesz własne zdanie z oczekiwaną odpowiedzią. Łatwo jest, gdy się pokrywają. Sytuację zaś, gdy się różnią, bądź, nie daj Boże, są sprzeczne, nazywamy dylematem lub nawet mocniej, dylematem moralnym. Podobno najlepszą odpowiedzią jest, że niezbyt interesuję się polityką (uczyń to prawdą, pozbądź się dylematu).
- Wiesz, nie podoba mi się, że Ameryka miesza się tak mocno do wewnętrznych spraw innych krajów. I że ginęli i giną tam cywile - siorb - Ale jednak Saddam to był krwawy dyktator.
- Co Ty!? Hussain był dobrym prezydentem, dużo dobrego zrobił dla Iraku.
- Ale Kurdów mordował. I to nie pojedynczo. A najgłupsze jest to, że Amerykanie najpierw go popierali, a potem zrobili z nim wojnę.
- Ameryka zawsze siłą chce wszystko kontrolować: Afganistan, Irak, Arabia Saudyjska, Liban, Izrael, Egipt, a teraz jeszcze Syria. Ale my im niczego nie zapomnimy.
Tego mogę być pewny. Tu pamięć jest lepsza niż w Polsce. Nie. "Lepsza" to złe słowo, po prostu dłużej zachowuje różne rzeczy.

Herbata i nargile.

Mogę obstawać przy sztucznych poglądach, czemu nie. Dyskutując czasem specjalnie odwracam kota ogonem i gram advocatum diaboli. Wtedy jednak reguły gry są jasne i moi rozmówcy wiedzą co robię. Może to głupie czy ryzykowne, ale uważam, że należy Arabom pokazywać prawdziwych Europejczyków. Nie muszę ich pouczać pokazując im co myślę. Możemy wymieniać poglądy, by mieć nad czym się później zastanawiać. Ostrożnie i delikatnie, ale jednak prawdziwie. Zawsze, jak reguła, to reguła.
- A co sądzisz o bin Ladenie? - usłyszałem pytanie.
Ech, to jaka to była reguła? Mój rozmówca nie trzyma na kolanach kałasznikowa, nie wygląda też jakby miał go schowanego w szafie. Pracuje na kontraktach w Arabii Saudyjskiej na budowach, chce zamieszkać w Europie, najlepiej w Szwecji, bo tam najszybciej dostanie azyl czy obywatelstwo i dobrze płatną robotę. Dom jest nowy, telewizor, laptop, konsola do gier. Książki nawet stoją na półkach, a to tutaj niecodzienny widok. A w dodatku nie są to same książki religijne. Choć z drugiej strony nie ma ich tak wiele, a Saudyjczycy to wahabici. Kałasza na pewno trzyma gdzieś w jakimś schowku, bo domy tu nie mają piwnic.
- Nooo... Atak na WTC to było przegięcie. Zabić tyle niewinnych osób? Wojna to wojna, Afganistanu się nie czepiam...
- Nie-e, WTC to robota Amerykanów, CIA. Bin Laden nie miał z tym nic wspólnego
- Nie miał? A Al-Kaida w samolotach?
- To Arabowie zwerbowani przez CIA.
Zgodziliśmy się za to co do Palestyny, choć już nie co do istnienia Izraela. Po herbacie na stole pojawiła się mate.

Herbata z miętą.

środa, 24 sierpnia 2011, endoftheworld

Polecane wpisy