podróż do wnętrza zewnętrza, bo nie ma mnie tu i tam nie istnieje
Blog > Komentarze do wpisu
Policyjna Panika IV

Klęczę na asfalcie i nie mogę nabrać powietrza do płuc. Jest 5:15 rano. Dziwny czas na klęczenie na drodze. Nie wiem czy facet, który stoi nade mną też tak myśli. Jest starszy, mógłby być może moim dziadkiem. Na co dzień jest zwykłym wieśniakiem, szedł gdzieś rankiem ze swoim osiołkiem. Ma krzepę, to trzeba przyznać. Bez bicia. Zna się na tym co robi. Stoi nade mną i mnie dusi. Nie bije, pewnie w wojsku nauczył się jakichś chwytów ju-jitsu albo judo. Może był komandosem, może żandarmem. Nie mówi po angielsku za to sądzę, że wiadomości z telewizji zna doskonale. Reżim wprowadził wojska do Hamy. Na ulicach pojawiły się czołgi. Całe sąsiedztwo miasta zostało zamknięte kordonem. Zupełnie jak w Darze. Ja, po nocy spędzonej na polu, wszedłem do wioski właśnie od strony Hamy.

Duszę się, choć jednocześnie jestem dziwnie spokojny. Drugi dziadek próbuje się dobrać do mojego plecaka. Ból i strach stłumiła kuriozalność całej sytuacji. O świcie dwóch staruszków powaliło na asfalt włóczącego się, bardzo obcego turystę. Choć z ich punktu widzenia wygląda to zupełnie inaczej. Oto pojawił się nagle poszukiwany od 12h zbieg. W telewizji mówili, że w Hamie Żydzi, będący amerykańskimi szpiegami strzelają do Syryjczyków. Kraj jest zagrożony. Ojczyzna wzywa. Nie czas na gościnność. O prawach człowieka nie słyszano tutaj. Do boju! Szał i propaganda zaślepia umysły. Mam tylko nadzieję, że nic nie zniszczą. To agresywni, bardzo emocjonalnie działający ludzie. Nieodpowiedzialni i impulsywni. Nasza logika jest im obca i ta różnica tworzy między nami konflikt.

W czasie, gdy dziadek próbował mnie powalić i związać na drodze zatrzymała się furgonetka. Zwykła taka. Biały van. Wysiadł kierowca spokojnie podszedł do nas i zdzielił mnie pięścią w twarz. Nie pomógł dziadkowi. Nie zrobił nic więcej. Po prostu wsiadł i odjechał.

Spodziewałem się pyskówki. Policji. Spisywania, przesłuchiwania, marnowania mojego czasu. Byłem na to przygotowany i spokojny. Nie byłem w Hamie, nie miałem żadnych kontaktów z demonstrantami, nie jestem dziennikarzem. Mam ze sobą aparat i to jedyny obciążający mnie zarzut. Ale właśnie rzeczywistość mnie zaskoczyła i stoję na poboczu z rękami związanymi jakimś sznurkiem z odzysku, otoczony przez zaciekawiony tłumek. Oto tajne służby złapały szpiega. Duch w narodzie nie ginie. Ja stanowię jednoosobowy symbol wroga.

Wezwano policję. Ja też domagałem się wezwania policji. Na każde zadane pytanie odpowiadałem: "police". Policja w Syrii coś sobą reprezentuje, nie przyjmują byle kogo do policji. Tajne służby to społeczne doły. Biedni, niewykształceni, ogłupieni. Ślepi w swoim zacietrzewieniu i poczuciu misji. Wolę mieć do czynienia z mundurowymi. W międzyczasie okazało się, że dziadkowie szukali u mnie w plecaku broni. To tłumaczy czemu nie chcieli rozmawiać. Uzbrojonego szpiega należy obezwładnić i przeszukać niezwłocznie.

W miarę jak domagałem się wezwania policji i emocje opadały otaczającym mnie robiło się głupio. Ludzie po cichu odchodzili do swoich zajęć. Rozwiązano mnie. Ktoś zaproponował pójście do domu na herbatę. Kwadrans temu byłem szpiegiem, teraz mam być gościem. Odmówiłem. Takie zachowanie już spotykałem u Arabów. Nic się przecież nie stało, chodź na herbatę, wszystko jest w porządku. Nie potrafią przepraszać, nie potrafią przyznać się do błędu. To wspaniali ludzie, ale czasem zachowują się jak rozwydrzone dzieciuchy.

Po długim czasie oczekiwania, po wymianie prawie wszystkich ludzi w otaczającym mnie tłumie i, oczywiście, po odejściu obu dziadków-strażników ładu przyjechała policja. Znudzeni i nie chcący mieć z tym wszystkim nic wspólnego dwaj mundurowi odwieźli mnie na posterunek. Spisali moje dane z paszportu i zostawili mnie w spokoju. Co do ataku nie mieli zamiaru nic robić i zbywali to nagłym nierozumieniem angielskiego. Zebrałem się więc i poszedłem dalej. W zasadzie nic mi się nie stało.

Panika na prowincji nie zaraziła policji. Gorzej. Tam zaraziła prostych ludzi. Strach ze służbowego stał się prywatnym.

Hamę musiałem ominąć szerokim łukiem. Autobus jechał bocznymi drogami, gubiąc się co jakiś czas. Co 20 minut postój na kontrolę dokumentów pasażerów. Wojska zupełnie nie interesował samotny obcokrajowiec. Z listami numerów dowodów osobistych odsiewali poszukiwanych przez władze. Wojsko na cel wzięło Syryjczyków.

Dwa dni później przeczytałem w gazetach, że w starciach zginęło prawie 60 osób. Może mijałem tych ludzi na ulicach? Może kupowałem u nich chleb? Razem śmialiśmy się przy herbacie? Nagłówki strasznie odległej Arabskiej Wiosny to coraz bardziej też moja osobista sprawa.

poniedziałek, 12 września 2011, endoftheworld

Polecane wpisy

  • Bęc! zmiana

    !Hola! W związku ze zmianami ogólnymi jakie zaszły od mojego powrotu z Bliskiego Wschodu zapraszam w nowe miejsce, do nowych przygód na: dwaplecaki.wordpress.co

  • Wodzu, mój Wodzu!

    Siedzę w supermarkecie na kasie. Takim samym supermarkecie jak u Was na Zachodzie. No, mniej więcej takim samym. Siedzę na kasie i nabijam oliwki, jogurt, dakty

  • Policyjna Panika II

    To nie był słoneczny dzień. Wręcz przeciwnie ? szare, niskie chmury snuły się po niebie, a deszcz starał się siąpić, z mizernym skutkiem. Wysiadłem z autobusu w

Komentarze
bywajtu
2011/09/13 10:45:52
Hej, trafiłam tutaj przez bloga kumpla. Niesamowicie piszesz o swoich podróżach a ja od jakiegoś (niedawnego) czasu zajmuję się współtworzeniem nowego portalu internetowego o podobnej tematyce i pomyślałam, że może Cię to zainteresuje.
Portal ma za zadanie skupiać ludzi, którzy chcieliby opowiedzieć o miejscach, które odwiedzili, wydarzeniach, w których wzięli udział, podzielić się informacjami, które ułatwią innym planowanie podróży, pokazać zdjęcia.
Potrzebujemy w tej chwili osób, które byłyby skłonne napisać od czasu do czasu notatkę o ciekawym miejscu lub wydarzeniu. Ci, którzy się sprawdzą będą mogli liczyć na jakieś drobne wynagrodzenie.
Jeśli jesteś zainteresowany, to wejdź na szansa.bywajtu.pl znajdziesz tam dodatkowe informacje i formularz zgłoszeniowy. Dzięki wielkie za pomoc!
-
olena.s
2011/09/18 17:04:38
Absolutnie fantastycznie piszesz!
Mam nadzieję, że ktoś to od ciebie kupuje i drukuje na pniu!
Serdecznie pozdrawiam ze spokojnej, statecznej, nudnej Doha
-
2011/09/27 22:25:09
Heh, dzięki za komplementy :) Na razie nikt mnie nie drukuje, ale powiedzmy, że właściwe jest dodanie tu słowa "jeszcze". Zobaczymy jak to będzie...
-
7andzia7
2013/02/20 20:57:39
Witam serdecznie ;-) Na ten blog trafiłam całkiem przypadkowo ;-) ale powiem jedno jest świetny, super wciągające opowiadania i ogólnie nic dodać nic ująć ;-) pozdrawiam i gratuluję pomysłowości