podróż do wnętrza zewnętrza, bo nie ma mnie tu i tam nie istnieje
Blog > Komentarze do wpisu
Wodzu, mój Wodzu!

Główny plac Aleppo.

Siedzę w supermarkecie na kasie. Takim samym supermarkecie jak u Was na Zachodzie. No, mniej więcej takim samym. Siedzę na kasie i nabijam oliwki, jogurt, daktyle, baraninę. Zza kasowego monitora spoglądają na mnie czujne oczy skryte za ciemnymi okularami. Czy mnie pilnuje? A może jestem dla Niego tylko ziarnkiem piasku w tłumie na pustyni. Czy On o mnie pamięta? O moich urodzinach raczej nie, ale dzięki Niemu mam pracę. To od Niego. I broni mnie przed Ameryką, która tylko czyha na nasze bogactwa. I przed Izraelem, Francją, Wielką Brytanią, Turcją, Libanem i każdym innym naszym wrogiem, którego mogę poznać dzięki naszym gazetom. Ufam naszym politykom, żołnierzom, policjantom, służbom bezpieczeństwa.

Kasa w supermarkecie.

Siedzę przed automatem do lodów. Sprzedaję lody. Mamy ich trzy rodzaje: małe, średnie i duże. Dlatego wywiesiliśmy portrety naszego Prezydenta. Jest Baszir Asad poważny, garniturze i z wyciągniętą szyją, jest i wyniosły. Dla dobrych obywateli jest uśmiechnięty, a dla wrogów jest w mundurze, za ciemnymi okularami i z kanciastą czaszką. Wszyscy wywieszamy portrety naszego Prezydenta, bo go kochamy. Jest naszą nadzieją i naszą ostoją. On jest Syrią.

Plakatowe wcielenia Prezydenta.

Siedzę za kółkiem mojego dostawczaka. Nie chcę mieć problemów z władzami, ale tak naprawdę mnie to nie obchodzi. Nie mam na to wpływu i nic na to nie poradzę, że przy władzy są ci a nie inni. Taka jest już wola Allaha, Przyjacielu. Tak, przykleiłem portrety Asada na tylnej szybie. W zasadzie i tak nie używamy przecież wstecznych lusterek, wiesz jak się tu jeździ. Dla żartu przykleiłem dwa, w lustrzanym odbiciu. Jeden patrzy na drugiego, taki zamyślony. Jakby się zastanawiał co ten drugi właściwie robi i co to dalej będzie. Pytasz mnie co dalej będzie? Co będzie to będzie, Przyjacielu. Inszallah. Będzie jak Bóg zechce.

A to kto?

Siedzę sobie w herbaciarni. Jedna herbata goni drugą. Rozmawiam o piciu herbaty, o paleniu fajki wodnej, o Ramadanie. Przypiąłem do plecaka malutką flagę syryjską, którą dostałem od jednego z przechodniów. Lubię te otaczające mnie uczucia patriotyzmu. Nie pytam jednak o politykę. Nie wiem z kim rozmawiam. O siebie się nie boję. Kalkuluję, że najwyżej mnie deportują. Coś by mnie to kosztowało, ale to tylko pieniądze. Moi rozmówcy jednak mogliby zapłacić o wiele wyższą cenę. Nie stać mnie na to. Nie usłyszałem żadnej z powyższych historii. Wymyśliłem je sobie. Może moi bohaterowie mieli zupełnie inne pobudki przyklejając taśmą klejącą kupione na bazarze plakaty. Niektórzy z nich założyli też koszulki z podobizną prezydenta, inni noszą czarne koszule. Nie wiem czy subtelne niuanse są istotne czy nie. Czym różni się wywieszenie syryjskiej flagi klasycznej od tej z prezydentem między gwiazdkami. Kłuje mnie nieznajomość arabskiego. Czasem mogę się domyśleć teatralności prorządowych demonstracji wspomaganych przez policję, ale częściej tylko zgaduję. Muszę jednak zgadywać po cichu, bo zewsząd śledzą mnie skryte za ciemnymi okularami oczy.

Piękny, ale jednak w klatce.

Turecki PS.

Mustafa Kemal? Ojciec Turków, Ataturk. Jadę przez Turcję i widzę go wszędzie. Ataturk w cytatach, Ataturk na plakatach, pomniki Ataturka, muzea w Domach Ataturka, gdzie Mustafa Kemal nocował choć jedną noc, szkoły imienia Ataturka, przedszkola imienia Mustafy Kemala, biurka przy których Ataturk siedział, pociągi którymi Ataturk jeździł. Świecki święty, brązowy pomnik wodza narodu, Ojca Turków. Jadąc przez Turcję Mustafa Kemal jest jak stukot kół - AtaturkAtaturkAtaturkAtaturk. Czym się różni do Baszira Asada? Nie żyje i nie rządzi. Ale czy to tak naprawdę jest taka istotna różnica?

Ataturk pod słowami Ataturka.

wtorek, 27 września 2011, endoftheworld

Polecane wpisy

Komentarze
anndyn
2013/12/20 10:52:53
Fajne zdjęcia:)